Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 stycznia 2012

Święta :)

Oczywiście ubraliśmy choinkę :D

Były wigilijne pyszności...

No i prezenty :)

W końcu udało się spotkać i spędzić razem trochę czasu. Czasem było groźnie...

Było 'gadanie do rana' i świąteczne spacery. No i wspólnymi siłami udało się w końcu ułożyć 'nieukładalną' układankę :D

A było tak:


Było ciężko...

...ale wszyscy pomagali...


...no i w końcu się udało :D

Tadammmmm! ;)

Okazało się jednak, że mamy następne wyzwanie :D


Ale to na następne święta ;)

sobota, 11 kwietnia 2009

Święta

Życzymy Świąt Wielkanocnych
wypełnionych nadzieją budzącej się do życia
wiosny i wiarą w Boga i w ludzi,
pogody w sercu i radości płynącej ze
Zmartwychwstania Pańskiego
oraz smacznego Święconego w gronie najbliższych osób :)


niedziela, 15 lutego 2009

niedziela, 18 stycznia 2009

Białe szaleństwo!

W sobotę oficjalnie rozpoczęłam sezon narciarski. Ja - ponieważ mój małżonek nie dał się jeszcze namówić na zimowe szaleństwo (cały czas nad tym pracuję więc myślę, że w końcu mi się uda go przekonać, że narty są fajne ;) ). Tak więc na weekend wybraliśmy się do Jasła. Podczas gdy Łukasz z mamą nadrabiali zaległości w lekturach i chodzeniu po sklepach, tata i ja wybraliśmy się do Białki żeby trochę poszaleć na śniegu. Na szczęście nie musieliśmy się wybierać samochodem - bo to jednak spora odległość a po całym dniu na nartach ciężko się wraca taki szmat drogi. Wyjazd był zorganizowany przez szkołę taty. Z taką ilością nauczycieli nie miałam do czynienia od czasu szkoły średniej :P Jednak ponieważ moja edukacja już się zakończyła, tak liczne grono pedagogiczne nie było w stanie mnie wystraszyć i odwieść od planu wyjazdu i szaleństw do upadłego. Wcześniej nie byłam w Kotelnicy Białczańskiej i muszę powiedzieć, że od razu mi się tam spodobało. Narciarze (oraz snowboardziści) mają do dyspozycji kilka wyciągów i tras zjazdowych o różnych stopniach trudności - od najprostszych, na których mogą swobodnie ćwiczyć początkujący amatorzy sportów zimowych, po trasy wymagające większych umiejętności. Nawet najlepsi zawodnicy znajdą tutaj coś dla siebie - jest to jeden z nielicznych ośrodków posiadających trasę FIS. Oprócz bardzo dobrze przygotowanych tras zjazdowych warto zwrócić również uwagę, na wspaniałe widoki - można stąd podziwiać Tatry w całej okazałości.
Muszę powiedzieć, że pogoda udała się nam wspaniała - słoneczko, bez wiatru, lekki mróz - więc praktycznie nie schodziliśmy ze stoku, robiąc tylko niewielkie przerwy na podziwianie okolicy no i na kawę z oscypkiem z grila... mnaaaaaaam :D
Droga powrotna minęła nam bardzo szybko - wszyscy mieli dobre humory po wspaniale spędzonym dniu, więc rozmowom o różnych narciarskich przypadkach i wypadkach nie było końca. No i oczywiście w końcu po zejściu ze stoku można było popróbować różnych smakołyków przywiezionych w celu ochrony przed zimnem ;) A w domu czekał na nas pyszny obiad i ciepła herbata. No i mój prywatny masażysta, który zaopiekował się swoją biedną żoną z bolącymi nogami :D
Tak więc wszystkim, którzy będą mieć okazję wybrania się do Kotelnicy Białczańskiej bardzo ten ośrodek polecam. Mam nadzięję, że nawet mój mąż da się w końcu przekonać. A jak nie to kupię mu sanki... albo jabłuszko i już ;)


piątek, 2 stycznia 2009

Święta, Święta... :)

Święta Święta i po Świętach... Niestety czas bezkarnego opychania się smakołykami i leniuchowania dobiega powoli końca. W tym roku Święta spędziliśmy w Jaśle. No i muszę powiedzieć, że chociaż nie były to nasze pierwsze wspólne święta, to jednak jeszcze nigdy nie obchodziliśmy ich jako małżeństwo.
Od razu po przyjeździe zostaliśmy zagonieni do pracy. My z Łukaszem ubraliśmy choinkę a następnie wszyscy pomogliśmy mamie w przygotowywaniu pyszności, żeby potem móc już tylko leżeć i jeść :)
Żeby całkiem nie znieruchomieć i nie stracić zdolności chodzenia a jednocześnie w pełni wykorzystać kilka dodatkowych wolnych dni postanowiłyśmy z mamą pobuszować trochę po sklepach. Często wybieraliśmy się też na spacery po okolicy, a jako że zima dopisała udało nam się nawet zrobić kilka ładnych, zimowych zdjęć.



środa, 24 grudnia 2008

WESOŁYCH ŚWIĄT !!!



Niech ten szczególny czas

Świąt Bożego Narodzenia
będzie dla Was okazją
do spędzenia miłych chwil
w gronie najbliższych,
w atmosferze pełnej miłości
i wzajemnej życzliwości
a Nowy Rok stanie się czasem
spełnionych marzeń i nadziei.


środa, 23 lipca 2008

Zapracowani

Jest kilka powodów, dla których już dawno nie udało się nam usiąść do komputerów, żeby napisać chociaż kilka zdań. Pierwszym i chyba najważniejszym – a w każdym razie największym (:P) jest Mateusz (brat Łukasza), który właśnie nas odwiedza i zdecydowanie i całkowicie zajmuje mój komputer. Oczywiście nie jest mi jakoś szczególnie źle i przykro z tego powodu, a co więcej mam wspaniałą wymówkę, żeby w ogóle do komputera w domu się nie zbliżać :D nieźle jak na prawie uzależnionego informatyka;) Drugim, bardzo ważnym powodem naszego braku zainteresowania komputerami są ogromne ilości spraw związanych z organizacją ślubu. Bo przecież trzeba było zamówić zaproszenia i obrączki. Wybrać resztę stroju Łukasza, rozejrzeć się za moimi butami i całą resztą niewielkich ale jakże istotnych drobiazgów. W rezultacie obrączki zostały zamówione, zaproszenia odebrane z drukarni, garnitur Łukasza jest już w komplecie i tylko moich butów jak nie było tak nie ma:( Eh…
Poza tymi wszystkimi rzeczami, których i tak jest sporo - biorąc pod uwagę, że wszystko załatwiamy po pracy czyli mniej więcej od 17 – właśnie przymierzamy się do generalnego remontu. Wymiana płytek, malowanie, cyklinowanie czyli tak zwany remont generalny… Eh zobaczymy jak nam to wszystko pójdzie…
Na razie jednak na weekend wybieramy się podobnie jak w zeszłym tygodniu do Jasła. Tym razem już sami:( Szkoda, bo ostatni weekend, w który udało nam się wszystkim spotkać – jako, że Jurek i Asia też oderwali się na chwilę od pracy - był bardzo miły i w końcu pozwolił nam nie w biegu pogadać o wszystkim i o niczym, pośmiać się i ponarzekać czyli spędzić razem trochę wolnego czasu. Wypróbowaliśmy tatowe specjały – muszę powiedzieć, że i dobre i… mocne;] Odbyliśmy zjazd rodzinny i poznaliśmy Asię i Łukasza z resztą rodzinki. Zobaczyliśmy – z niedowierzaniem – jakie duże są nasze małe kuzynki. Obejrzeliśmy całą masę sukienek, żakietów i spódnic dla mamy:) Uknuliśmy mały spisek w związku z urodzinami taty i imieninami mamy i w ogóle robiliśmy całą masę przyjemnych i nie zawsze pożytecznych rzeczy:) A w ten weekend zrobimy ognisko:D I nie żadnego grilla ale najprawdziwsze na świecie ognisko:D A potem jak zwykle w poniedziałek znowu pójdziemy do pracy…

czwartek, 20 marca 2008

My do domu a OCAML za nami :|

No to mamy kolejny weekend! W tym tygodniu trochę wcześniej niż normalnie, ponieważ jutro rano, a dokładnie o 6:30 mamy autobus do domu. Jakie to przyjemne uczucie wiedzieć, że przez najbliższych kilka dni będzie można się tylko opychać pysznościami i leniuchować. Zwłaszcza, że złożyłam zamówienie na wszystkie przyszności jakie tylko udało się nam wymyślić, a mama obiecała, że wszystkie zamówienia zostaną zrealizowane:)
Tak więc dzisiaj się pakujemy - to znaczy ja wrzucam do walizy co mi się przypomni, a Łukasz się ze mnie śmieje i twierdzi, że spakuje się w pięć minut. No zobaczymy - z reguły kończy się to tak, że przed samym wyjściem trzeba jeszcze podlać kwiatki, pójść do banku, zapłacić rachunki i generalnie zrobić wszystko co można było zrobić wcześniej żeby przed samym wyjazdem nie biegać i się nie denerwować:P Eh mam nadzieję, że jednak uda nam się zdążyć no i oczywiście, że wstaniemy:P
Oprócz zwykłego pakowania, trzeba jeszcze zaopatrzyć się w materiały, bo lenistwo lenistwem ale przydało by się jednak trochę popracować nad magisterką. Zwłaszcza, że po dzisiejszej wizycie u naszych promotorów mamy masę nowych informacji i wytycznych, a co za tym idzie dużo pracy... Jakby jednak tego było nam za mało poznaliśmy dzisiaj temat pierwszego z czterech projektów z "Metod Formalnych w Informatyce". "Unifikacja termów" oczywiście do napisania w OCAML'u - banalnie proste, niewymagające i jakże interesujące...:| Jeżeli ktoś choć przez chwilę tak pomyślał niech koniecznie się do mnie zgłosi - chętnie udostępnie ten projekt do napisania:P Tylko uwaga! ostateczny termin oddania projektu upływa 4 kwietnia, więc żadnych późniejszych zgłoszeń nie uwzględnię- od razu uprzedzam :P
Eh ciężkie jest życie studenta piątego roku... Zwłaszcza gdy trafi mu się tak bezcelowy, do niczego nieprzydatny i nieinteresujący temat jak wszelkiego typu algebry, monoidy, kraty i inne takie - wiem, że wielu matematyków się ze mną nie zgodzi, ale bądź co bądź my matematykami nie jesteśmy i nigdy nie chcieliśmy być. Jedyne co nam więc pozostaje to dalsze zastanawianie się PO CO NAM TO?! i nadzieja, że jednak nie będziemy musieli tego robić...

Na razie jednak cieszymy się z nadchodzących Świąt, pierwszych oznak wiosny i tych kilku dni wolnego, które będziemy mogli spędzić w domu - czego wszystkim serdecznie życzymy;)

środa, 5 marca 2008

Weekend :)

Ależ ten czas leci... Dopiero był piątek wieczorem i zaczynał się weekend a tu już wtorek i już drugi dzień ciężkiej pracy za nami. Weekend minął nam jednak bardzo miło i przyjemnie na różnego typu rozrywkach. Tak więc w piątek odwiedziliśmy Jurka i Asię i po całym wieczorze opowiadania najnowszych przeżyć i wrażeń minionego tygodnia, poszliśmy pograć w bilard. Niestety mimo, iż oboje z Łukaszem jesteśmy wspaniałymi bilardzistami, Jurki odniosły niekwestionowane zwycięstwo. No cóż trzeba będzie rozegrać jakiś rewanż;)

W ten sposób zaczęliśmy nadrabianie naszych zaległości towarzyskich i w związku z tym w sobotę odwiedziliśmy Michała i Gabrysię, którzy nakarmili nas pysznym obiadem i ogromnymi ilościami ciasta. Muszę wspomnieć, że w sobotę nad Krakowem szalała "Emma", więc Michał z Łukaszem co jakiś czas wyglądali przez okno aby oceniś siłę wiatru, a ponieważ przez większą część dnia "Orkan Emma" był raczej niewidoczny więc ku naszemu ogromnemu zdziwieniu zostałyśmy poinformowane, że na pewno jesteśmy w "oku cyklonu" i że jak tylko zacznie wiać, a ktoś nieopatrznie otworzy drzwi do domu, to "zostanie wyssany na zewnątrz na skutek różnicy ciśnień". Cóż, z tak fachową opinią obu panów nie sposób było się kłócić, więc przyjęłyśmy ją ze stoickim spokojem:) I tylko obie bardzo się zdziwiłyśmy gdy trzeba było już wracać, że mimo, iż na zewnątrz jednak trochę wieje, żadna różnica ciśnień nie wystąpiła;)
Po tak miło spędzonych dwóch dniach, niedzielę postanowiliśmy przeznaczyć na odpoczynek. Zrobiliśmy sobie dobry obiad i kawę i wtedy ku ogromnemu zdziwieniu odkryliśmy w sobie chęć do pracy. Postanowiliśmy ją więc skrzętnie wykorzystać i w ten sposób powstały kolejne kawałki naszych prac magisterskich. No cóż, takiej okazji jak niespodziewane pojawienie się chęci do robienia czegokolwiek związanego z pracą magisterską nie można zmarnować;)
W nagrodę, a także po to, żeby za bardzo się nie przepracować i nie zmęczyć (chęć do pracy, chęcią do pracy no ale w końcu niedziela to niedziela), postanowiliśmy pójść na spacer. No i proszę! Mimo, iż Jurek pojechał w sobotę na narty, mam niezbity dowód, że wiosna już blisko: