Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 października 2011

Babia Góra o wschodzie słońca

No z tym słońcem to trochę przesadziłem, bo go prawie nie było widać na górze, ale fakt - na górze byliśmy dokładnie o 7, czyli 10 minut przed wschodem :) Z parkingu na Przełęczy Krowiarki wyruszyliśmy o 5:20 w środku nocy. Warunki były już prawie zimowe, na górze było koło -5 stopni i z 10cm śniegu. Przenikliwy wiatr na górze sprawił jednak, że warunki do chodzenia były fatalne, a temperatura odczuwalna pewnie -15 albo jeszcze mniej. Posiedzieliśmy mimo przeraźliwego zimna i wiatru na szczycie z pół godziny w nadziei, że przewieje resztkę chmur i coś zobaczymy, ale niestety dopiero po zejściu na Sokolice zobaczyliśmy przez chwilę wierzchołek Babiej. I Wimo Brockenu! Marcin nawet uwiecznił to na zdjęciu. Po dojściu do przełęczy (koło 9 rano) pojechaliśmy do koleżanki Marcina do Tenczyna i zrobiliśmy ognisko z grzanym piwem :)
Trzeba będzie spróbować jeszcze raz w zimie wejść na wschód słońca :)


Zdjęcia z wyjazdu: http://picasaweb.google.com/lchlebda/WschodSloncaNaBabiej

niedziela, 27 lutego 2011

Czerwone Wierchy zimą

Krótka fotorelacja z naszego dzisiejszego wypadu w Tatry. Ludzi bardzo mało, pogoda idealna - nie za ciepło, nie za chłodno, praktycznie bezwietrznie. Tylko śniegu wciąż trochę mało.
Zdjęcia z wycieczki: https://picasaweb.google.com/lchlebda/CzerwoneWierchyZima#

poniedziałek, 14 lutego 2011

Grześ, Rakoń zimą

W ostatni weekend wybraliśmy się w Tatry na łatwy, lekki i przyjemny zimowy szlak - tak w ramach rozgrzewki :) Tak nawiasem mówiąc ta zima w Tatrach jest równie beznadziejna, jak poprzednia.
Zdjęcia z wycieczki: https://picasaweb.google.com/lchlebda/GrzesRakonZima#

poniedziałek, 7 lutego 2011

Gdzie ta zima?

No i proszę - Łukaszowi spodobały się narty:D W związku z tym w sobotę mimo nie sprzyjających warunków- 12 stopni ciepła, silny wiatr i prawie całkowity brak śniegu (biało było tylko na naśnieżonym stoku) wybraliśmy się na narty do Podstolic. Pomimo bliskiego spotkania z orczykiem zakończonego wielkim siniakiem wyjazd się udał (nie było ani jednego upadku :D ). Mam jednak nadzieję, że zima wróci i w następny weekend warunki będą lepsze. W końcu już znaleźliśmy narty dla Łukasza więc fajnie by było gdyby miał szansę je wypróbować :D

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Sezon rozpoczęty!

W końcu się udało! Po długim zastanowieniu, dokładnym przemyśleniu i przeanalizowaniu wszystkich możliwych ZA i PRZECIW Łukasz dał się namówić na wyjazd na NARTY! Tak więc korzystając z ładnej pogody i kilku dni wolnego wybraliśmy się do Jasła, a stamtąd razem z rodzicami na stok:D Na pierwszy raz wybraliśmy Chyrową- mały stok położony niedaleko Jasła. No i zaczęło się tak:


Instruktor był cierpliwy i wytrwały:


W drugim dniu naszego narciarskiego szaleństwa wybraliśmy się do Smerekowca. Podobnie jak Chyrowa, Smerekowiec jest bardzo dobrym miejscem dla wszystkich początkujących narciarzy (oba stoki polecamy, chociaż tym razem zdecydowanie lepiej przygotowany był ten w Smerekowcu). Pogoda była przepiękna, kolejek nie było w ogóle, a Łukaszowi z każdym zjazdem szło lepiej:D Wiedziałam, że mój mąż jest zdolny ale żeby aż tak?


Tak więc wyjazd udał się wspaniale:D


Jestem dumna z mojego męża:D


No i już planujemy następny - tym razem weekendowy - wypad na nartki :D Najwyższy czas chyba wrócić do starej dobrej zasady - nieważne co się dzieje w tygodniu, byle w weekend śnieg był dobry :D :D :D Uwielbiam narty! :D


sobota, 23 stycznia 2010

Kasprowy - Beskid zimą

Dzisiaj wybraliśmy się z Anią w Tatry korzystając ze świetnej pogody. Nie przestraszył nas siarczysty 20 - stopniowy mróz, zresztą w Tatrach w taką pogodę jak zwykle inwersja temperatury i tak na Kasprowym było "jedyne" -10. Uniak tym razem okazał się być posłysznym i dał radę :) Poszliśmy zielonym szlakiem z Kuźnic na Kasprowy Wierch i chyba byliśmy jedynymi, którzy szli tym szlakiem, gdyż nie spotkaliśmy po drodze ani jednej osoby. To dość niespotykane w Tatrach. Niestety na samym Kasprowym totalna masakra - masa ludzi w szalikach biało - czerwonych z okazji pucharu świata w skokach w Zakopanem zrobili z najbardziej znanej polskiej góry istny cyrk. Co ciekawe, wracając szlakiem przez Halę Gąsienicową spotkaliśmy jedynie 2 osoby, także dzisiaj kolejka na Kasprowym musiała kursować non stop. Jeśli chodzi o śnieg, to na górze dosyć sporo - ok. 80cm, natomiast na Hali Gąsienicowej bardzo mało - ok. 15cm. Także jeszcze trochę trzeba będzie poczekać na prawdziwą zimę także w niższych partiach Tatr.
Tutaj są zdjęcia z naszej wycieczki:
http://picasaweb.google.pl/lchlebda/KasprowyWierchBeskidZima#

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Zima :D

Zimą musi być zimno, ale żeby aż tak? Wczoraj wieczorem nasz termometr pokazywał -18 stopni, ale to i tak nic w porównaniu z tym co pokazywał ten w Jaśle – w końcu -27 stopni to prawie rekord w tym roku:) No ale nie ma co narzekać, chcieliśmy zimy no to jest.

Mrozy nie służą samochodom. Dotychczas wiedzieliśmy o tym tylko z opowieści ale wczoraj przekonaliśmy się na własnej skórze. Uniak to Uniak, ale takiemu zimnu nie dał rady. Po przejechaniu 400 metrów padł biedak i więcej nie ruszył. Mimo, że ulica nie była ani główna ani specjalnie ruchliwa – zwłaszcza w niedzielę po południu – mały korek udało nam się spowodować, zanim biedny Uniak został zepchnięty na pobocze. Muszę powiedzieć, że bardzo zaskoczyła nas ilość osób, które zupełnie bezinteresownie chciały nam pomóc – nie dlatego, że samochód tarasował drogę którą chcieli przejechać:P Niestety tego samego nie można powiedzieć o policji:P Pech chciał, że nasza przygoda miała miejsce zaraz koło komisariatu, więc najbliższym parkingiem (czy jakimkolwiek miejscem w którym Uniak mógłby nie tarasować drogi) był „Parking wyłącznie dla pojazdów policji”. Wiadomo, z policją żartów nie ma – postanowiliśmy więc zapytać czy auto będzie bardzo przeszkadzał parkując w tym miejscu do czasu kiedy uda nam się go uruchomić (czyli max 1 dzień bo albo Drań sam ruszy albooo... laweta :| ) No i okazało się, że wprawdzie przeszkadzał nie będzie ale pan komendant każe go odholować i w ogóle to chociaż nie będzie przeszkadzał, to nie jest dobrze żeby tu parkował a wiadomo „trzeba tak zrobić, żeby było dobrze”. Postanowiliśmy nie ryzykować odholowania na policyjny parking – bo wprawdzie miejsce do parkowania bezpieczne jak żadne, ale opłaty postojowe mają strasznie wysokie:P Tak więc znowu z pomocą kilku życzliwych osób przepchnęliśmy auto 50 m dalej - co nie było proste biorąc pod uwagę śnieg - przed znak z napisem „Parking wyłącznie dla pojazdów policji”. No a potem mogliśmy już spokojnie zgłębiać wiedzę z zakresu mechaniki i budowy pojazdów. Dzięki temu teraz już umiemy wykręcić (i wkręcić :P ) akumulator, wiemy jak obsługiwać prostownik i jeszcze parę innych bardzo przydatnych drobiazgów, których jeszcze wczoraj rano nie wiedzieliśmy i nie sądziliśmy, że dzisiaj będziemy wiedzieć:P Na szczęście dzisiaj przy pomocy Ottawki i Mateusza udało się uruchomić samochód :) W ten sposób zakończyła się nasza zimowo – samochodowa przygoda a my jesteśmy specami od uruchamiania aut – bardziej niż wcześniej przynajmniej :P:D

No a poza tym to przecież zbliżają się Święta więc ubraliśmy choinkę i z niecierpliwością czekamy na ostatni przed urlopem dzień pracy a potem już tylko „Driving home for Christmas..... :D ;)


niedziela, 22 listopada 2009

Zawrat zimą

Wybraliśmy się wczoraj ze znajomymi ze studiów w Tatry. W sumie planowaliśmy wyjść na Małołączniak niebieskim szlakiem, którym jeszcze nie szliśmy, ale ponieważ nasi znajomi zakomunikowali nam, że jadą w kierunku Łysej Polany, to bez słowa sprzeciwu zmieniliśmy nasze plany :) Znajomi chcieli przejść przez Świstówkę w kierunku Morskiego Oka, natomiast ja w drodze do Łysej Polany postanowiłem, że można by się z Anią wybrać na Zawrat w zimowych warunkach. Idąc Doliną Roztoki widzieliśmy praktycznie tylko ślady zimy, natomiast prawdziwa zima zaczęła się dopiero na wysokości około 1700m, w drodze na Zawrat. Okazało się, że chętna do pójścia z nami była również Kaśka :)

Czym wyżej tym więcej śniegu, który nie był w ogóle ubity, także czasami zapadaliśmy się po pas. Na początku poszliśmy niestety tak jak idzie normalnie niebieski szlak i trawersowaliśmy w śniegu zbocze Kołowych Czub, co było dosyć męczące. Po tym trawersie zorientowaliśmy, że znacznie lepsza droga wiodła dołem, więc zeszliśmy na dół pod Zawrat. Niestety Kasia miała całkowicie przemoczone buty, także dalsza droga do góry była dla niej bezsensu. Zapytałem więc Ani, czy będę mógł sam wyjść na Zawrat i że z zejściem postaram się zrobić to w 30 minut. Moja wspaniałomyślna żona mi pozwoliła :) Czekało mnie 200 metrów ostrego podejścia w głębokim śniegu, a byłem już dosyć zmęczony tym bezsensownym trawersem, który zrobiliśmy przed chwilą.

Ania z Kasią zostały na dole ze wszystkim co potrzebne a ja ruszyłem ostro w górę z plecakiem w którym była tylko woda i aparat. Musiałem mieć dobre tempo, żeby się w 30 minutach wyrobić, toteż nie oszczędzałem sił w ogóle. Muszę przyznać, że było to chyba najbardziej męczące podejście, jakie pamiętam w życiu i myślę, że głównie przez to, że tak się spieszyłem. Te 200 metrów ostrego podejścia zrobiłem w 20 minut, ale w te 20 minut spaliłem chyba wszysztko, co wcześniej skonsumowałem :) Momentami brakowało sił, ale jak można się poddać 50 metrów przed szczytem :)

W każdym razie wyszedłem na górę, gdzie zastałem 2 osoby. Przez parę minut podziwiałem wspaniałe widoki, pstryknąłem parę zdjęć, wypiłem z pół litra wody i ruszyłem na dół. Jak się okazało technika dupozjazdu okazała się idealną i w ten sposób drogę powrotną zrobiłem w 7 minut :) No i spóźniłem się tylko 5 minut. Generalnie wycieczka się udała, pogoda była świetna, ludzi jak na lekarstwo, właściwie to większość trasy szliśmy sami. Mam nadzieję, że następnym razem wyjdę tam z Anią, ale tym razem troszeczkę wolniej...
Tutaj są zdjęcia z wycieczki:
http://picasaweb.google.pl/lchlebda/ZawratZima