Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 września 2012

Turbacz - rowerowo

W końcu udało się wykonać plan i zorganizować rowerową, a właściwie rowerowo-pieszą wyprawę na Turbacz. Rowerową, bo Krzysiek, Przemek, Tomek i ja - czyli mocna 'epamowa' grupa oraz Ania, którą zabraliśmy, żeby pośmiać się z jej roweru, wjechaliśmy na górę. Pieszą bo Sylwia i jej mama, która przyjechała w odwiedziny do Sylwii i Krzyśka aż z Meksyku, zdobywały gorczańskie szlaki pieszo. 

Momentami było ciężko - a to jakiś dołek niespodziewanie pojawił się na ścieżce, a to komuś udało się wpaść w błoto, albo wielkie kamienie nie wiedzieć czemu leżały akurat w miejscu, którym mieliśmy przejechać. Dziwna sprawa, ale okazało się, że stary rower Ani radzi sobie całkiem nieźle i jak czołg przejeżdża po wszystkich nierównościach zostawiając nas w tyle... No cóż, najważniejsze, że chociaż upaprani i głodni to jednak dotarliśmy na szczyt, gdzie zjedliśmy pyszny obiad - albo zimnego hamburgera, którego pani zapomniała podać i o którego trzeba było się upomnieć (ale Przemek mówił, że hamburger był dobry:P).

No a potem, już tylko "Kto pierwszy na dole!", "Uwaaaaaga jedziemyyyyy!", "Yyyyy napewno tędy???", "Nie wiem czy tędy ale dawaj na dół!"... No i tym sposobem trochę naokoło ale udało się nam dojechać do parkingu, na którym czekały nasze auta - w sam raz bo gdy tylko skończyliśmy pakować sprzęt, a Sylwii i jej mamie udało się do nas dołączyć zaczęło padać...  







poniedziałek, 4 maja 2009

Majówka

No to w ten weekend pobiliśmy rekord! Całe 100 km na rowerze! Znaczy rekord to ja pobiłam bo Łukasz już wcześniej miał takie wyczyny na koncie. Tak czy inaczej - jestem z siebie dumna!
No ale dość już tych samozachwytów, ponieważ muszę zareklamować trasę którą pokonaliśmy. Postanowiliśmy bowiem zobaczyć 2 zamki na szlaku Orlich Gniazd.
W piątek wybraliśmy się do Pieskowej Skały, gdzie można obejrzeć zamek z IVX w, a w nim stałą ekspozycję "Przemiany stylowe w sztuce europejskiej od średniowiecza do połowy XIX wieku". Zamek w Pieskowej Skale - początkowo gotycki - pełnił rolę obronną aż do połowy XVI w., kiedy to zgodnie z ówczesną modą przekształcono go w renesansową rezydencję. Warto zauważyć, że jest on jedynym obiektem na szlaku Orlich Gniazd, który przetrwał w dobrym stanie do naszych czasów:

U podnóża zamku zobaczyć można wapienną skałę zwaną Maczugą Herkulesa, Czarcią Skałą lub Sokolicą:

Niestety, piękna pogoda i majowy weekend przyciągnęły tłumy turystów...

Do zamku przylega Ojcowski Park Narodowy. Wracając do Krakowa wybraliśmy trasę wiodącą doliną rzeki Prądnik, położną na obszarze parku. Dolina zbudowana jest głównie ze skał wapiennych, których grubość dochodzi do 200 m. Bardzo dobrze widoczne są tutaj zjawiska krasowe (ha! zgłębianie wiedzy z z zakresu geologii i geofizyki jednak na coś się przydało:P ). Wynikiem krasoweinia (czyli procesów powodujących rozpuszczanie skał przez wodę - ah 5 lat studiów nie poszło na marne:P) są powstałe na tym obszarze liczne jaskinie, wąwozy oraz iglice i ostańce, o najdziwniejszych kształtach:


Po drodze minęliśmy też Bramę Krakowską - najbardziej znaną z kilku bram skalnych w Ojcowskim Parku Narodowym:

Na obszarze parku można znaleść również skamieniałośći - głównie gąbki, rzadziej amonity - pozostałości organizmów żyjących na tym obszarze w okresie jury i kredy.

Było pięknie:


I tak właśnie minął nam pierwszy dzień majowego weekendu...
Sobotę przeznaczyliśmy na odpoczynek. Trochę szwendania się po sklepach on i wizyta na wierzy kościoła mariackiego - udało nam się dostać dosłownie w ostatniej chwili, przed samym zamknięciem. Pooglądaliśmy widoki i wysłuchaliśmy hejnału z tak bliska jak jeszcze nigdy:P
Niedzielę natomiast przeznaczyliśmy na zrealizowanie drugiej części naszego planu - wybraliśmy się do Korzkwi. Podobnie jak w Pieskowej Skale znajduje się tu XIV - wieczny zamek, pełniący przez stulecia rolę fortyfikacji obronnych. Dzięki pracom renowacyjnym i rekonstrukcyjnym prowadzonym cały czas podupadły pod koniec XIX w obiekt wygląda dzisiaj imponująco:

Zamek adaptowany jest na hotel, posiada sale bankietowe i można go wynająć - jedynie 14 tyś. i jest nasz na całą noc (to informacja zasłyszana :P ).
Po obejrzeniu wszystkiego co dało się obejrzeć zaczęliśmy wracać do domu... Szło nam tak sobie...


... ale w końcu się udało :)



niedziela, 26 kwietnia 2009

Wiosenna wycieczka

Jeszcze w piątek Łukasz cierpiał z powodu zagipsowanej nogi, a dzisiaj już odbyliśmy długą bo aż 50 - cio kilometrową wycieczkę rowerową. Na początku plan był mniej ambitny - mieliśmy podjechać pod Halę Targową gdzie odbywał się targ staroci. Postanowiliśmy pojechać bulwarami wiślanymi aż do Kazimierza, zjeść pyszne lody na Starowiślnej, a następnie dotrzeć pod Halę, jednak ponieważ nad Wisłą rozgrywany był maraton Krakowski i większość alejek była zamknięta, dostanie się na Kazimierz zabrało nam dużo więcej czasu niż planowaliśmy, a większość sprzedawców zdążyła już zwinąć swoje kramy. Nie zrażając się tym niepowodzeniem postanowiliśmy wykorzystać piękny dzień i pojechać bursztynowym szlakiem w stronę Nowej Huty i Niepołomic. Trasa prowadzi obok krakowskiej elektrociepłowni - tak więc mogliśmy z bliska obejrzeć wielkie kominy.


Łukasz oczywiście cały czas czuwał nad tym, żebyśmy się nie zgubili:


Jadąc powoli wzdłuż Wisły dotarliśmy aż do opactwa Cystersów w Mogile. Najstarsza część zabudowań klasztornych pochodzi z 1222 roku:

Na przeciwko opactwa znajduje się pochodzący z XV w. kościół parafialny, wybudowany przez cystersów dla miejscowej ludności (kościół przyklasztorny służył wyłącznie braciom). Budowla ta jest unikatowym (na skalę europejską) przykładem drewnianej architektury tego okresu:

Następnym punktem naszej wycieczki miał być Kopiec Wandy, jednak z powodu złych oznaczeń trasy (nawiasem mówiąc oznaczenie trasy jest fatalne!) dojechaliśmy aż do Branic:


Tak więc wycieczka udała nam się wspaniale. Teraz natomiast leżymy ponieważ nie możemy chodzić z powodu bolących nóg :P