Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncerty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncerty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 września 2010

Opera y Flamenco

Zapomniałem napisać o wrażeniach z koncertu, na którym byliśmy w Barcelonie - Opera y Flamenco. No więc wbiło nas w fotel :) Jeden z najlepszych koncertów klasycznych na jakim byliśmy. No i przede wszystkim zobaczyliśmy prawdziwe flamenco i to w samym sercu katalońskiego świata muzyki - Palau de la Música Catalana - miejscu co najmniej magicznym. Improwizowane "solówki" tancerza i tancerki zrobiły na nas zdecydowanie największe wrażenie - szybkość z jaką wystukiwali rytm stopami, naśladując perkusję przeczyła prawom fizyki :) Oprawa muzyczna, która bynajmniej nie była tylko tłem, dodawała całemu przedstawieniu kolorytu - dwóch gitarzystów flamenco, skrzypce, wiolonczela, fortepian, bębny i niesamowity kobiecy wokal - prawdziwie hiszpański plus 2 śpiewaków operowych. Generalnie czasami nie wiadomo było na czym skupić uwagę - należało chłonąć cały spektakl wszystkimi zmysłami - chyba o to chodzi we flamenco. Kobieta śpiewając opowiadała jakąś historię po hiszpańsku i mimo, że nie rozumieliśmy co śpiewa w sensie dosłownym, nie dało się tego nie zrozumieć w sensie zmysłowym.

wtorek, 23 grudnia 2008

Harlem Gospel Choir

Wprawdzie już jesteśmy w Jaśle, jednak chcieliśmy się podzielić wrażeniami z niedzielnego koncertu na którym byliśmy. Tak więc jesteśmy pod wielkim wrażeniem :) Koncert był naprawdę baaaardzo żywiołowy i mimo, że każdy miał na czym siedzieć, to prawie przez cały czas wszyscy stali, a większość także tańczyła. No i najważniejsza rzecz - jeszcze nigdy nie widziałem takiej komunikacji z widownią, jak na Harlem Gospel. Zdecydowanie czarnoskórzy pod tym względem wymiatają. Oto dwie kiepskie fotki z koncertu (na drugiej widać na scenie bardzo dużo osób z widowni):






poniedziałek, 3 grudnia 2007

La Traviata


Chyba najdoskonalszy twórca opery Giuseppe Verdi w jednym ze swych najdoskonalszych dzieł. Nie da się opisać słowami - trzeba zobaczyć i usłyszeć. Nam dane było dziś w Teatrze Słowackiego. Narazie najlepszy spektakl na jakim byłem. Gorąco polecam :)

czwartek, 18 października 2007

Sztuka, sztuka, sztuka...!

Kampania przedwyborcza nabiera tempa. Karzdy ma "cieple slowo" i teczke na wszystkich dookoła. Właśnie dlatego - żeby całkiem nie dać się ogarnąć przedwyborczej paranoii - postanowiliśmy razem z Aśką i Jurkiem wybrać się do opery. Wprawdzie w Krakowie nie ma jeszcze sceny operowej z prawdziwego zdarzenia, ale gościnnie opery wystawiane są na scenie Teatru Słowackiego. Tak więc Giacomo Puccini i Tosca. Akcja opery toczy się w Rzymie (w roku 1800), jest żywa i dynamiczna, a muzyka wspaniała i zróżnicowana. Opery nie da się opisac bo trzeba ją zobaczyć i przede wszystkim usłyszeć, więc pisać wiele nie będę. Mogę tylko powiedzieć, że nam podobała sie bardzo i dlatego postanowiliśmy od razu, że wybierzemy się rownież na Traviatę Giuseppe Verdiego. Miejmy nadzieję, że nie będzie musiała być dla nas odskocznią od powyborczych niespodzianek...