Pozostałe zdjęcia: Lodowa Przełęcz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
sobota, 16 czerwca 2012
czwartek, 3 maja 2012
sobota, 28 kwietnia 2012
poniedziałek, 14 czerwca 2010
Jakubina
W piątek wybraliśmy się na zasłużony urlop w góry. Weszliśmy na Jakubinę - drugi najwyższy szczyt w Tatrach Zachodnich leżący już na Słowacji. Po drodze zaliczyliśmy Trzydniowiański Wierch, Kończysty Wierch i Jarząbczy Wierch. Trasa ta jest dosyć męcząca - zwłaszcza odcinek od Doliny Chochołowskiej do Trzydniowiańskiego Wierchu czerwonym szlakiem. Ludzi praktycznie nie było - na szczycie Jakubiny siedzieliśmy sami, może też dlatego, że był upał - w Krakowie było wtedy 35 stopni :)
piątek, 30 kwietnia 2010
Wycieczka w Tatry z krokusem w tle
Dzisiaj wyjątkowo w piątek wybraliśmy się w góry. Wzięliśmy sobie wolne i w ostatni dzień kwietnia, który był wyjątkowo ciepły pojechaliśmy podziwiać budzącą się w Tatrach wiosnę. Poszliśmy przez Dolinę Kościeliską aż do Hali Ornak, potem na Przełęcz Iwaniacką, a dalej chcieliśmy wyjść na Ornak. Spodziewaliśmy się oczywiście dużej ilości śniegu, ale myśleliśmy, że będzie on choć trochę zbity. Szlak na Ornak był bardzo kiepski - mokry i śliski śnieg był trudny do pokonania, w dodatku nie chcieliśmy schodzić tą samą drogą, bo nachylenie było spore, co znacznie utrudniało zejście. Wejść zawsze jest prościej, zwłaszcza po śniegu. Byliśmy gdzieś w połowie drogi, kiedy spotkaliśmy schodzące z góry dwie osoby. Powiedzieli nam, że goprowcy na górze odradzili im zejście przez Starorobociańską Dolinę i dlatego schodzą tędy. Nie trzeba się było długo zastanawiać, żeby stwierdzić, że dalsza droga nie ma sensu, bo zejście stąd byłoby bardzo męczące. I tak zawróciliśmy się na Przełęcz Iwaniacką. Za to dzięki temu na samej przełęczy posiedzieliśmy z godzinę lężąc wśród krokusów na pełnym słońcu :)
Tutaj są nasze zdjęcia z wycieczki:
poniedziałek, 4 maja 2009
Majówka
No to w ten weekend pobiliśmy rekord! Całe 100 km na rowerze! Znaczy rekord to ja pobiłam bo Łukasz już wcześniej miał takie wyczyny na koncie. Tak czy inaczej - jestem z siebie dumna!
No ale dość już tych samozachwytów, ponieważ muszę zareklamować trasę którą pokonaliśmy. Postanowiliśmy bowiem zobaczyć 2 zamki na szlaku Orlich Gniazd.
W piątek wybraliśmy się do Pieskowej Skały, gdzie można obejrzeć zamek z IVX w, a w nim stałą ekspozycję "Przemiany stylowe w sztuce europejskiej od średniowiecza do połowy XIX wieku". Zamek w Pieskowej Skale - początkowo gotycki - pełnił rolę obronną aż do połowy XVI w., kiedy to zgodnie z ówczesną modą przekształcono go w renesansową rezydencję. Warto zauważyć, że jest on jedynym obiektem na szlaku Orlich Gniazd, który przetrwał w dobrym stanie do naszych czasów:

U podnóża zamku zobaczyć można wapienną skałę zwaną Maczugą Herkulesa, Czarcią Skałą lub Sokolicą:
Niestety, piękna pogoda i majowy weekend przyciągnęły tłumy turystów...Do zamku przylega Ojcowski Park Narodowy. Wracając do Krakowa wybraliśmy trasę wiodącą doliną rzeki Prądnik, położną na obszarze parku. Dolina zbudowana jest głównie ze skał wapiennych, których grubość dochodzi do 200 m. Bardzo dobrze widoczne są tutaj zjawiska krasowe (ha! zgłębianie wiedzy z z zakresu geologii i geofizyki jednak na coś się przydało:P ). Wynikiem krasoweinia (czyli procesów powodujących rozpuszczanie skał przez wodę - ah 5 lat studiów nie poszło na marne:P) są powstałe na tym obszarze liczne jaskinie, wąwozy oraz iglice i ostańce, o najdziwniejszych kształtach:


Po drodze minęliśmy też Bramę Krakowską - najbardziej znaną z kilku bram skalnych w Ojcowskim Parku Narodowym:
Na obszarze parku można znaleść również skamieniałośći - głównie gąbki, rzadziej amonity - pozostałości organizmów żyjących na tym obszarze w okresie jury i kredy.Było pięknie:


I tak właśnie minął nam pierwszy dzień majowego weekendu...
Sobotę przeznaczyliśmy na odpoczynek. Trochę szwendania się po sklepach on i wizyta na wierzy kościoła mariackiego - udało nam się dostać dosłownie w ostatniej chwili, przed samym zamknięciem. Pooglądaliśmy widoki i wysłuchaliśmy hejnału z tak bliska jak jeszcze nigdy:P
Niedzielę natomiast przeznaczyliśmy na zrealizowanie drugiej części naszego planu - wybraliśmy się do Korzkwi. Podobnie jak w Pieskowej Skale znajduje się tu XIV - wieczny zamek, pełniący przez stulecia rolę fortyfikacji obronnych. Dzięki pracom renowacyjnym i rekonstrukcyjnym prowadzonym cały czas podupadły pod koniec XIX w obiekt wygląda dzisiaj imponująco:

Zamek adaptowany jest na hotel, posiada sale bankietowe i można go wynająć - jedynie 14 tyś. i jest nasz na całą noc (to informacja zasłyszana :P ).Po obejrzeniu wszystkiego co dało się obejrzeć zaczęliśmy wracać do domu... Szło nam tak sobie...




... ale w końcu się udało :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





